Cinco de Mayo czyli rozpusta w Old Town

Cinco de Mayo (Piąty Maja) pieszczotliwie nazywane Cinco de Drinko to meksykańskie święto obchodzone głównie w Stanach, które pierwotnie miało upamiętniać zwycięstwo meksykańskich wojsk w bitwie pod Pueblą, ale właściwie stało się imprezą na cześć meksykańskiej kultury. Hm, zrobiło się sztywno. W Cinco de Drin... wróć! de Mayo chodzi o... PICIE :-D. I jedzenie. Rozpusta totalna, tłumy w Old Town, kolorowe stroje, czaszki czaszki, wszędzie czaszki, Corona leje się strumieniami, kolejki do restauracji na półtorej godziny stania :-). Tak się dziś w nocy bawi San Diego.

Wyprawa z South Parku do Old Town w celu spożywania większej ilości alkoholu zmusiła nas do skorzystania z transportu publicznego, który, wbrew powszechnie rozprzestrzenianej plotce, istnieje i ma się całkiem dobrze - przynajmniej w San Diego. Podkreślam większą ilość, gdyż zupełne normalnym jest tu prowadzenie auta pod wpływem. Dla mnie 0,08% to wpływ dość mocny ;-). Od miejscowych dowiedziałam się o świetnym sposobie wyliczania ilości piw, które można wypić. Jedno małe na godzinę i jest OK. Dobrze, że drogi są takie szerokie.

I jeszcze taka luźna myśl kulinarna - mam wrażenie, że w meksykańskich knajpach w Polsce jedzenie jest takie... sterylne ;-).